sobota, 10 lutego 2018


CZEKAJĄC NA PIEŚŃ

***********************

na twarzy obeschły już łzy

cisza wchodzi zgarbionymi plecami

poranek budzi się do płaczu

latarnie pochylają się nad smutkiem

dzieci o poranku

złoczyńcy nocą

na wieży z drewna

twarz umęczona oczekiwaniem

człowiek to brzmi jak

jeszcze jeden fałszywy sen

matka kołysze dziecko

obiecywali miłość

nocą nawet śmiech

jest szary jak mgła

przestępuję próg

schodami idę tam

gdzie jeszcze trwa nadzieja

w jednej ręce różę mam

w drugiej

po drugiej stronie słońca

nikt nie czeka

lustro smutno patrzy

bruk wyrwany jeszcze milczy

świt jest coraz bliżej

pieśń powoli podnosi się z kolan


gdy wybuchnie nie zatrzyma jej nikt
SZUKAMY WINNYCH

**********************

wysoki sądzie
to niezgodność charakterów
ona chowa moje słowa
po półkach w piwnicy
a w kredensie pod cukiernicą
znalazłem raz przenośnię o miłości
nie wspomnę o synonimach
upchanych w pralce na siłę
a i jeszcze jeden rym
rzucony w kąt pokoju
w sypialni znalazłem milczące echo
naszych westchnień
a na obiad tylko zimne spojrzenie
a przecież powinno  błyszczeć radością
wysoki sądzie ta niezgodność
jest jak niebo bez gwiazd
wnoszę o rozwód
winę ponosi ten świat

PRZEGRANE GRY

  ktoś rzucił we mnie kamieniem widocznie nie lubił mojej inności z rany cieknie krew no musi polałem wódką może przyschnie odwrócił...