wtorek, 6 października 2020

PŁYNĄC

PŁYNĄC

****************



może spadłaś z nieba mi na pociechę

jak cukierek w wesołym miasteczku

który kupowała mi mama taki rytuał

karuzela kołysała moje sny czułem

się jak żeglarz co płynie w dal

kiedy przybyłaś do mej przystani

słowa pogubiły języki i milczały

noc wokół jak wróżka z jakiejś bajki

a może czarownica z domku na kurzej nóżce

byłaś białym obłokiem w pościeli

unoszącym się powoli w moim śnie

czas się zatrzymał zawstydzony

że tykaniem przerywa nasz akt

na drodze do jutra papieros świecił

jak latarnia na dalekim wybrzeżu

powiedz mi jeszcze raz że mnie kochasz

niech to będzie nawet kłamstwem

lubię jak składasz słowa w czasie tańca

świat co noc wirował w nieprzerwanej fali

płynęliśmy na przekór złym dniom

unoszeni przez anielskie skrzydła


PRZEGRANE GRY

  ktoś rzucił we mnie kamieniem widocznie nie lubił mojej inności z rany cieknie krew no musi polałem wódką może przyschnie odwrócił...