piątek, 25 maja 2018

WSKRZESZENIE TWARZY

************************************


jeszcze możesz powiedzieć
nadejdzie kiedyś dzień
gdy słońce
powoli dźwigając się z kolan
otworzy nasze twarze
teraz waląc młotem
wskrzeszasz promienie
może kiedyś nad wodą
byleby nie był to Styks
obmyjesz swoje dłonie
i przytulisz ją mocno
na brzegu kwiaty
jakby dla niej
zrywasz twarz nocą
by jasnym dniem
zabłysnąć przed nią
nową maską jak nadzieją
och jeszcze jedno słowo
tak miłe dla ucha
podaruj jej słońce
podaruj jej dzień
nocą zakryj dłońmi słowa
okrutne i złe
grzech niech popłynie z wodą
nikt nie wie na jakim brzegu wyląduje
czy będzie to wieczność a może
nowe życie
JEJ ŚMIECH

*************



Zapełniliśmy cieniem strachu nasze sny
Wbijaliśmy gwoździe jeden po drugim
Raniąc własny krzyk niesprawiedliwości
Ona patrzyła na nas z politowaniem
Nikt nie mógł jej dorównać w niszczeniu
Im więcej czyniliśmy zła
Zatapiając nasze zęby w innych
Tym większy uśmiech na jej twarzy
Nasze serca kamieniały im więcej łez
Młot pracował wytrwale
Zahipnotyzowani własną niemożnością
Usiłowaliśmy wypuścić gołębia z klatki
Zapomniawszy że wprzódy wyrwaliśmy
Wszystkie jego pióra
Przed lustrem stało kłamstwo
I ręką wskazywało nam niebo
Skąd mogliśmy wiedzieć
Że to nie była prawda
Jakie jeszcze życzenie
Rzucić w głęboką studnię
Jakby na jej dnie była prawda
Tylko echo odpowiadało 
CHIP

*************


wszystko ma swój koniec
na śmietniku historii
kałamarz z twoim piórem
którym opisałeś swoje życie
pordzewiałe słowa opadają
jak płatki róży ze ślubnego bukietu
w radio grają piosenkę
że to już teraz
ty jeszcze ten raz
próbujesz się podnieść
w ziemię wciska cię niepewność
stajesz bezradny na skraju drogi
wyrwany chip płacze wolnością
przestraszony wchodzisz w ramki
udajesz pomnik wyzwolenia
niewola boli cię ramką
boisz się z niej wyjść
zaszywasz szybko usta strachem


PRZEGRANE GRY

  ktoś rzucił we mnie kamieniem widocznie nie lubił mojej inności z rany cieknie krew no musi polałem wódką może przyschnie odwrócił...