poniedziałek, 29 kwietnia 2019

MAMROTY





MAMROTY
*************


popatrz gdzieś tam na stole musi leżeć
niepotrzebny nikomu kawałek kartki
ot zapisany literami układa się w słowa
czasami patrząc w okno widzę deszcz
czasem wystarczy popatrzeć w lustro
sen jest dystansem do marzeń ale
one muszą ciągle istnieć jako niedoścignione
na spienionym koniu szaleją po niebie
Anioł skrzydłem zamiata smutek
jak diamenty są łzy matki
nie układaj z nich paciorków
Indianie mają swój ból
prawda zabiła ich wiarę w siebie
gdzieś za lasem chata na skraju
nikt tam nie mieszka


ŚWIĘTA?



ŚWIĘTA?
*************




wiem
jeszcze jeden wiersz
może o życiu może o…
znowu nic nie napisałem
w lustro popatrzyłem
twarz zmęczona trwaniem
jakoś tak świątecznie
jajkiem się stuknąłem
taki zwyczaj
kropla wina za tych co
może czasem szklanka
oni i tak są obojętni
nie straszą po nocach
naszymi uczynkami
o popatrz fotografia
rodzinne spotkania
czasem lepiej zamknąć drzwi

PRZEGRANE GRY

  ktoś rzucił we mnie kamieniem widocznie nie lubił mojej inności z rany cieknie krew no musi polałem wódką może przyschnie odwrócił...