czwartek, 1 listopada 2018

MARZENIE

*************



marzenie
jej uśmiech w lustrze
gdy odchodzi noc
miłość
krzyk pełzający po ścianach
moich pleców
życie
głośno wypowiedziane
tak
SPACER

*************

Pan Cogito
idzie przez park
liście szeleszczą
jakby cicho mówiły
wsłuchany w ten szept
Pan Cogito przystanął
on wie cisza musi chwilę potrwać
jak Anioł tam na obrazie w muzeum
w czterech ścianach prawdy absolutnej
kiedy bat opada na nagie plecy
za rogiem szafy skryły się boginie
jedna piękniejsza od drugiej
Pan Cogito umie je nazwać
Zadaje sobie w cichości pytanie
w pustym korytarzu przeszłości
czy odpowie nam echo przyszłości
zdziwienie jak napis na grobie
ile waży jedno słowo w powietrzu
czasem kiedy otwierają się drzwi
wypada potok na szary bruk
Pan Cogito nauczył się stąpać ostrożnie
CZY TY

*************



czy ty
jeszcze jedno słowo
w rzece niekończących się łez
czy ty
ostatni pocałunek Judasza
tuż przed rozdarciem życia
czy ty
zawieszony na drzewie
obraz ostatniej posługi
czy ty
z wywróconym na drugą stronę
własnym sumieniem
czy ty
zatrzymany w czasie
nieprzemijający obraz rozkoszy
czy ty
w ogrodzie gdzie jak wszyscy
stajesz w kolejce po jeszcze jeden dzień
czy ty
wpatrzony w samotną noc
nie masz już tego wszystkiego dość

PRZEGRANE GRY

  ktoś rzucił we mnie kamieniem widocznie nie lubił mojej inności z rany cieknie krew no musi polałem wódką może przyschnie odwrócił...