KAMIEŃ
******************
oh
nie wiem skąd ten kamień na mojej drodze
żaden
drogowskaz go na mapie nie wskaże
nikt
też nie napisze że to z nieba spadł ten głaz
oh
czy warto się nim przejmować to tylko kamień
czasami
przychodzą do mnie w ciemności ptaki
obsiadają
moje łóżko i nie wiem na co czekają
mordują
moją wolność w codziennym śnie
kiedy
czerń zamienia się w szarość budzą mnie
oh przecież
wiem skąd się one tutaj wzięły
to ze
ścian wychodzą wszystkie twoje słowa
jedno
po drugim wbijają mi szpile w serce
szpony
tych ptaków wydrapują ranę w nim
tak wielką
i nie do naprawienia za dnia może nocą
uda mi
się poskładać do kupy tynk zdarty ze ściany
kiedyś
kiedy upadnę na kolana pod zegarem
może wolność
zapuka znowu do moich drzwi