NIE RANIĆ ŚWIATA NORMALNOŚCIĄ
*********************************************
dyplom schowałem
na strychu u znajomych
takie czasy były
ważny człowiek lubił moje drzwi
miały taki zielony
kolor
ludzie mówili że
to kolor nadziei
nie mógł zrozumieć
że ja byłem
zwykłym człowiekiem
chciał mnie
wyprosić
byłem przecież
gościem
dla niego
niechcianym
kolega z podwórka
odwrócił wzrok
przestraszył się
że nie lubię ważnych
a może że będę
prosił
jego praca taka
ważna
miał władzę
wakacje spędziłem
w miłym
towarzystwie
album ze swymi
opowieściami mam schowany
nikomu
niepotrzebny
świat przecież
taki inny
po co go ranić
zwykłością