ktoś rzucił we mnie
kamieniem
widocznie nie lubił
mojej inności
z rany cieknie krew no
musi
polałem wódką może
przyschnie
odwróciłem się na
pięcie
nic tu po mnie już nie
chce mi się walczyć
może pojadę pociągiem
gdziekolwiek
byle dalej od
wspomnień
na dworcu wypiłem
wódkę z Panią
z plastikowych kubków
nie było szkła
rozmowy o życiu
ten przeplatany
korowód nieszczęść
to jeszcze raz na
pohybel dnia
wciąż takiego smutnego
tak
czasem myślałem że
umiem przegrywać
życie dowiodło że to
nie jest prawdą