UCIECZKA
*************
cisza
krzyczała szalikiem ust
ludzie
ze strachu gubili słowa
świat
przystanął zdziwiony
i
jeśli ona stanęła pomiędzy nami
była
jak ten wilk co kłami do krwi
rozrywa
poranki kochanków
budzik
popełnił samobójstwo
roztrzaskując
się na ścianie
flaki
opadały powoli z jękiem
a
później już tylko Anioł z Diabłem
kłócili
się kto miał rację
głupcy
ostatnich dni
sąsiedzi
tłukli się po ścianach
w
ostatnim tańcu obłędu
przeklinając
pozostałe godziny poranka
w
powietrzu unosił się koniec
bez
smaku i zapachu
może
zapiekłym gestem
usiłowałaś
rozstrzelane słowa
jak
łuski pozbierać na zaś
położyłaś
się na tarczy
nikt
nie chciał już cię nosić
ptaki
odleciały miały dość
Anioł
oddał skrzydła Diabłu
i
poszedł na piechotę
zatykając
uszy by ciebie nie słyszeć
dzień
szybko zakończył wędrówkę
i
jak zgniłe jajko podrzucił nocy
ta
przerażona zasłoniła się księżycem
on
nieświadom swej głupoty wędrował
po
twoich ustach piersiach
kiedy
zamknęłaś okno zarumienił się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz