URODZONY NIEWOLNIKIEM
***********************************
przez
ramię
w
ciszy popołudnia
na
ulicy zwątpienie
jakaś
twarz bezbarwna
patrzyła
na ludzi w ciszy
nikt
nie uniósł się do nieba
jakiś
głos krzyknął echu w twarz
odpowiedziało
krzykiem
przerażone
własną śmiałością
podniosło
się z kolan
i
szybkim krokiem
oddaliło
w nieznanym kierunku
niebo
nie zszarzało
żaden
ptak nie opadł na piasek
nawet
na bruk
nikt
go nie rwał
nie
było po co
ludzie
byli zadowoleni
śmiali
się przy kuflu piwa
wyspowiadani
z
własnej niechęci do zmian
tylko
za rogiem jakieś dziecko
napisało
kredą na murze
urodziłem
się niewolnikiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz