sobota, 26 stycznia 2019

UMIAŁAŚ




UMIAŁAŚ
*************



umiałaś prostym słowem
uśmiechem obudzić we mnie bluesa
mogłem go śpiewać każdego dnia
czasem to był poranny blues
przy goleniu i parzeniu herbaty
lubiłem go też nocą
gdy grałaś uwerturę
wypisując nuty na moich plecach
cisza patrzyła z zazdrością
byłaś dla mnie
zasuszonym płatkiem kwiatu w zeszycie
biletem z koncertu w pudełku
jesteś listem z wyrwanej z zeszytu kartki
na lekcji historii
biletem do kina na wagarach
pierwszym pocałunkiem nieśmiałości
dreszczem pierwszego dotyku
rumieńcem spojrzenia
nigdy niedościgniony obłok
stałem na moście do ciebie
i bałem się zrobić pierwszy krok
czasem śnię o tobie

niedziela, 20 stycznia 2019

PRAWDA


PRAWDA
*************




w porannych wiadomościach
podali nie owijając w bawełnę
że prawda podcięła sobie żyły
próbowano czcionkami zszyć rany
lekarze niestety nie mogli dobrać
odpowiednich czcionek
prawda wykrwawiała się na stole
lekarze w panice biegali
po korytarzach fałszu i obłudy
prawda odwróciła się do ściany

sobota, 19 stycznia 2019

NA SKRAJU ...


NA SKRAJU...
*************

Pan Cogito stanął na skraju poznania
oto Anioł skrzydłami musnął ciszę
matka natura otworzyła serce
kropla po kropli wbijała się
w jeszcze jeden niedokończony sen
horyzont budził się powoli słońcem
pęknięta sprężyna czasu przemijania
jęknęła pod ciężarem losu
Pan Cogito spojrzał melancholijnie
i jak za starych dobrych czasów
rozsiadł się na ławce przed wiecznością
Człowiek to… przestało brzmieć dumnie
gazeta którą przygnał wiatr
miała tylko jedną stronę tę z nekrologami
kiedy mrok z ulgą zasłania twarz
żaden wróg i żaden przyjaciel
nie może już ciebie zranić
niech zapłonie tysiące świec
by przebić mrok i jak wtedy
niech się stanie światłość
Pan Cogito ruszył przed siebie
może bardziej przygarbiony
nie tak jak Quasimodo
on miał Katedrę
Pan Cogito idzie szarą ulicą



KAŻDEGO DNIA na zegarze jeszcze jeden ruch wskazówki nieubłaganie prą ku sobie nauczyciele życia  świeczki zapalone topnieją nikt nie wie ki...