NADZIEJA
*************
pochylam się nad ciałem w ciemnościach
czuję jak krew pulsuje w skroniach
na drodze do ciemności jest przystanek
płaszczem przykryta leży ostatnia nadzieja
rękawy podciągnięte krwawią nacięciami
jeszcze jeden sen o nieśmiertelności pryska
piasek przesypuje wskazówki nowoczesności
pomarszczona twarz patrzy w objęcia nocy
smutek macha do mnie zaciśniętymi pięściami
bezsilność cicho pochyla głowę na wieży z drewna
a przecież miało być tak pięknie na tej ziemi
światło miało codziennie otwierać oczy
wykopałem dół własnymi rękami nadzieja nie oponowała
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz