wtorek, 30 października 2018

ŻYCIE

*************


życie
nienawidzę cię
napisałeś mój życiorys
nieproszony
dla ciebie to tylko słowa
ja muszę dźwigać ich treści
zapomniałeś o mojej miłości
schowałeś ją przede mną
po kiego dałeś mi butelkę do ręki
mamiąc zapomnieniem
kłamałeś i kłamiesz
życie ty jedna cholero
po co otwierałeś moje oczy
mamiłeś wiedzą
mądrość mówiłeś potrzebna
do czego nie powiedziałeś
może sam nie wiedziałeś
życie dlaczego łudzisz nadzieją

piątek, 26 października 2018

NIEWOLNIK

*************



zawsze boli
ale życie
ta kurwa
ciągnie się dalej
i pieprzy za rogiem
z każdym co sypnie groszem
wolność to taki dodatek
do cieszenia
można powiedzieć cieszy się jak głupi
zresztą po co niewolnikowi wolność
on nawet nie wie że nim jest
pławi się w symbiozie fałszywej
dom praca dom praca dom
pierwszy ostatni
ulice ustrojone latarniami
jak rzymskimi krzyżami
każdy ma swoją Golgotę
do raju droga prosta
a jeśli to kłamstwo

czwartek, 25 października 2018

ŚLAD NA DŁONI

*********************



czasem
na wyciągnięcie ręki
jest pustka
ślad na dłoniach
jak po deszczu
odjęte dłonie z twarzy
łapią ciszę wokół
i tylko obrazy na ścianie
wspomnienie zamknięte w nich
nie chce ze strachu wyjść
mówią że jutro jest zawsze lepsze
czasami może wyjść nawet słońce
cóż wysuszy tylko łzy
reszta pozostanie niezmienna

środa, 24 października 2018

NA DRODZE

****************



na mojej drodze drogowskaz
kamienna tablica
udźwignąć trudno
dziesięć kresek na krzyż
nie wolno wątpić
prawdy z góry nałożone
trzeba być szczęśliwym
kobieta i mężczyzna
świat się wokół zmienia
ślepiec potyka się o słowa
na ulicy szczęście ktoś
wyrywa bruk by rzucić pierwszy
hej ty który uśmiechasz się
nie czekaj na pomoc
nic nie wyjdzie z cienia
idź do domu śladem krwawym
wolność już ci się przejadła
ty który rozmieniłeś po drodze
własne słowa na puste hasła
idź do domu nikt nie czeka

poniedziałek, 22 października 2018

OTWARTE DRZWI
*********************
szedłem pod rękę
ze wspomnieniem
właściwie to ono
mnie podtrzymywało
inaczej bym je rzucił
co chwila szeptało mi
twoje słowa
nie pomagało błaganie
ptak w raju nie był winien
tak jak inne zwierzęta
odpowiedzialność zbiorowa
było mi głupio
byłem też winny
wąż był w raju
i chciał się wydostać
oszukał nas zbieraniną słów
otworzyliśmy mu drzwi
HOTELOWY BAR

***********************



czasem w hotelowym barze
pijąc jeszcze jednego drinka
rozglądam się za porankiem
pełnym niespodzianki
hotelowy bar nic za darmo
muzyka jakiej nie chcesz
szelest wydawanego potu
kiedy masz tyle kilometrów
do pokonania na ostatnie piętro
zamykasz się w szumie wody
nie jesteś w stanie zmyć smutku
samotność weszła bez pukania
w radiu do towarzystwa leci blues
prosty blues o życiu
on kochał czasami nieudolnie
ale przecież był
ona pracowała w knajpie
różni ludzie czasami mają marzenia
smutek też gości na ich twarzach
rzuciła wszystko i wsiadła do przyszłości
czy wybrała dobrze czy źle
osądzi ją czas
siedzę w hotelowym barze
na dworze jest mokro smutnie
czasami tylko marzenie westchnie
i później daje sobie spokój
świat już taki jest

niedziela, 21 października 2018

IŚĆ NA WOJNĘ

*********************



jeszcze jeden akord
Requiem dla miłości
cisza przerażona
tuli w ramionach
ostatni pocałunek
nad nami widmo
zamiata wspomnienia
w niepotrzebny karton
i więzi na dnie szafy
dzieciątko czasu wojny
nikt nie pamięta
które z nas ją wypowiedziało
ruszamy na nią
matki ze łzami pożegnań
stoją na rogatkach strachu
jedna tylko modlitwa
o przeżycie

piątek, 19 października 2018

PISAŁAŚ KREDKĄ

***********************


pisałaś kredką na zwątpieniu
czerwoną bo to miała być miłość
linia się rozmazała łzami
popatrzyłaś w niebo
czekając na słońce
i kiedy zrozumiałaś że czas
to tylko jeszcze jeden złodziej chwil życia
ani ratuje ani leczy
przemija wraz z nami
nie zauważyłaś jak
ulice opustoszały
tylko dym pozostał po papierosie
i jak fala przetacza się po twarzy
cień stał się niewolnikiem słońca
odpoczywa tylko w ciemności
ubierając się we wspomnienia
stoi w kolejce do wieczności
góra czy dół
wybór nie zależy od ciebie
PORANNE PIÓRO

*********************


rano otworzyłem okno
pióro opadało powoli
zebrałem je gestem
by podarować tobie
zapomniałem że Aniołowie
już nie pukają do naszych drzwi
to gołąb trzepotał skrzydłami na dachu
w objęciach kota
oślepiło nas słońce
topiąc wosk wieczornego nastroju
każde z nas ruszyło w inną stronę

środa, 17 października 2018

ŻART

*************



cienie
papierowe postacie
na scenie
z mądrością czarnej królowej
czasami w nocy
światło samochodu
jasna plama na szybie
może to ona taksówką
cienie nikną
serce ożywiło oczekiwanie
i ta cisza bez kroków
znów niepotrzebny alarm
jeśli życie jeszcze ten raz zakpiło
to w sumie nic się nie stało
przecież znasz się na żartach

sobota, 13 października 2018

GŁOWĄ W MUR
********************


kiedy na murze usiłujesz
narysować do raju drzwi
i wszyscy wkoło z szyderstwem
mówią przestań śnić
ty do szachów siadasz z nią
w ciszy tylko echo płacze
codzienne gry w milczeniu
kto je zna a kto chce poznać
pytasz stojąc przed ścianą bez drzwi
ludzie szare cienie bezsensu
ciągną skrzydła za sobą
niepotrzebny balast samotności
jutro może znów zapłaczesz
może smutek powiesisz na
drogowskazie donikąd
jutro może krzykniesz ostatni raz
i głową przebijesz mur


MOJE MIASTO

*******************


moje miasto jest powrotem
do tego co kiedyś było
do tego o czym śniłem
wróciłem do mego miasta
nie znalazłem moich snów
nie znalazłem tego co było
spotkałem na schodach bluesa
spotkałem go zapłakanego
to nie był mój blues
moje miasto ma światła nocy
i obcość co drogą samotnie
odchodzi co noc
na rogu ulicy kot
szuka własnego ja
moje miasto otula żal
porzuciłaś je już dawno
pamiętam śniłaś o wolności
dostałaś tylko smutek
wytarłem oczy bluesowi
świat nie jest taki zły
zawsze zostawia nam wspomnienia
POWIEDZIAŁAŚ

*********************



powiedziałaś że świat jest okrutny
nie dałaś mi nadziei na drogę
ręką wskazałaś drzwi
żegnaj dzieciństwo
powiedziałaś że jak sobie pościelę
zabrałaś moją ciepłą pierzynę
pod kocem teraz śpię
żegnaj młodości
powiedziałaś że muszę wybrać sam
odwróciłaś się plecami i odeszłaś
nie zatrzymały cię łzy
witaj dorosłości


NIEWOLNICA

*****************



kobieta w całunie z obowiązków
które narzucone wiekami
przygarbiły ją do ziemi
ze strachu chowa twarz
tylko oczy ze smutkiem
niewolnicy witają poranek
kiedy podniesie oczy na miłość
jak na zakazany owoc
kamieniem spada wiara na jej kark
boska niezmienność wieków
smutkiem bruździ jej twarz

czwartek, 11 października 2018

SZKLANA KULA

*********************



na tarczy przyniosłaś mi przegraną
gasząc ognisko swoją obojętnością
nawet w czasach apokalipsy
można znaleźć jakieś wyjście
ty zamknęłaś drzwi
kiedy otworzyłem oczy
nie byłaś przy mnie
zabrałaś cień wspomnień
i zamknęłaś na dnie szuflady
słowa które rozbiegły się w ciemności
pozostaną jak gwiazdy
odbite w kryształowej kuli
Cyganka prawdę ci powie
patrzyłaś w jej oczy
obiecywałaś sobie wspaniały świat
w marzeniach twoje słowa
miały stać się Feniksem
nadal były tylko popiołem
gry przegrane kto wie
czy znów przyjaciele
zjawią się by
podtrzymać cię na duchu
szklana kula potoczyła się
powiedziałaś że to już koniec
świat jakoś skurczył się do milczenia
z szuflad powypadały wspomnienia
pakowałaś je naprędce
nie wiadomo po co ci one
odwracałaś twarz od lustra
wstydząc się samej siebie
może liczyłaś na powroty

PRZEGRANE GRY

  ktoś rzucił we mnie kamieniem widocznie nie lubił mojej inności z rany cieknie krew no musi polałem wódką może przyschnie odwrócił...