czwartek, 31 maja 2018

BYĆ PROROKIEM WŁASNYCH SNÓW

*********************************************



wyszedłem na skraj
twoich słów
i lekko machając
skrzydłami
rozpędziłem smutek
nad doliną
ty coraz wyżej wznosiłaś
moją pamięć o tobie
jak motyl w tęczy
zagubiłem się do końca
stanąłem na widnokręgu
samotny uśmiech
losu niezapisany
niczyją ręką
dziewiczy całun
nie naszych decyzji
spowił nasz smutek
jak cumy
trzymały nas w porcie
w podróży donikąd
już wiem tam na końcu
jeszcze jeden uśmiech
z nieba do piekła
tak wiem
każda droga gdzieś prowadzi
jak przejść po linie twoich spojrzeń
marzenia o nowym świecie
jeszcze jedna bajka
lubiłaś słuchać
wtulając się w ciszę
poranek jest tylko
jeszcze jednym życzeniem
do powrotu
popatrzyłaś jej w oczy
spuściła wzrok
każdy kiedyś musi odejść
powiedziałaś w ciszy
za oknem ptak
czekał nie mówiąc nic
wyfrunęliście w noc

wtorek, 29 maja 2018

JESZCZE JEDEN ŁYK KAWY
*********************************


z ręką
opartą na stole
oczekiwania
jeszcze jeden
łyk zimnej kawy
wokół wszyscy ludzie
w pędzie do szczęścia
niektórzy bez butów
pewnie z pośpiechu
ostatnie dopinanie
guzików i zamków
suknie wieczorowe
walają się niepotrzebne
na ulicy
szczęście nie musi
olśniewać
przed nimi jeszcze ostatnie gry
kto wie kto nie wie
niejeden się zatraci
nim wsiądzie do pociągu
ulicą paradują psy i koty
szukając swoich szczęśliwych
właścicieli
miauczenie na przekór
szczekaniu
filiżanka do ust
filiżanka na stół
nie rozlać kawy
serce głośniej
domaga się spokoju
ty niepotrzebnie się unosisz
słońce jutro też wstanie
popłacz dzisiaj

piątek, 25 maja 2018

WSKRZESZENIE TWARZY

************************************


jeszcze możesz powiedzieć
nadejdzie kiedyś dzień
gdy słońce
powoli dźwigając się z kolan
otworzy nasze twarze
teraz waląc młotem
wskrzeszasz promienie
może kiedyś nad wodą
byleby nie był to Styks
obmyjesz swoje dłonie
i przytulisz ją mocno
na brzegu kwiaty
jakby dla niej
zrywasz twarz nocą
by jasnym dniem
zabłysnąć przed nią
nową maską jak nadzieją
och jeszcze jedno słowo
tak miłe dla ucha
podaruj jej słońce
podaruj jej dzień
nocą zakryj dłońmi słowa
okrutne i złe
grzech niech popłynie z wodą
nikt nie wie na jakim brzegu wyląduje
czy będzie to wieczność a może
nowe życie
JEJ ŚMIECH

*************



Zapełniliśmy cieniem strachu nasze sny
Wbijaliśmy gwoździe jeden po drugim
Raniąc własny krzyk niesprawiedliwości
Ona patrzyła na nas z politowaniem
Nikt nie mógł jej dorównać w niszczeniu
Im więcej czyniliśmy zła
Zatapiając nasze zęby w innych
Tym większy uśmiech na jej twarzy
Nasze serca kamieniały im więcej łez
Młot pracował wytrwale
Zahipnotyzowani własną niemożnością
Usiłowaliśmy wypuścić gołębia z klatki
Zapomniawszy że wprzódy wyrwaliśmy
Wszystkie jego pióra
Przed lustrem stało kłamstwo
I ręką wskazywało nam niebo
Skąd mogliśmy wiedzieć
Że to nie była prawda
Jakie jeszcze życzenie
Rzucić w głęboką studnię
Jakby na jej dnie była prawda
Tylko echo odpowiadało 
CHIP

*************


wszystko ma swój koniec
na śmietniku historii
kałamarz z twoim piórem
którym opisałeś swoje życie
pordzewiałe słowa opadają
jak płatki róży ze ślubnego bukietu
w radio grają piosenkę
że to już teraz
ty jeszcze ten raz
próbujesz się podnieść
w ziemię wciska cię niepewność
stajesz bezradny na skraju drogi
wyrwany chip płacze wolnością
przestraszony wchodzisz w ramki
udajesz pomnik wyzwolenia
niewola boli cię ramką
boisz się z niej wyjść
zaszywasz szybko usta strachem


poniedziałek, 21 maja 2018

PRAWDA

*************


kiedyś prawda jechała drogą
może jechała do ciebie
zakręt był bardzo ostry
ona jechała przecież szybko
do ciebie chyba jechała
będziesz teraz płakać
droga miała być prosta
jakoś zmieniło ją twoje życie
nie będziesz już wiecznie młodym
twój ojciec czekał na progu
nie chciał byś ją przegapił
prawda jechała tak szybko
tak jakby goniło ją kłamstwo
patrzył na drogę zmęczonym wzrokiem
za oknem siedziałeś ty
wiedziałeś że nie przyjedzie
dlaczego nie powiedziałeś ojcu

środa, 16 maja 2018


BILET DO NIEPOWROTNOŚCI
**************************************





po niebie jak po morzu
fala za falą przelewa się smutek
uderzając mocno o brzeg
na piasku kłamstwo zostawia ślad
Cherubini ze złotymi lokami
dosiadają swych białych rumaków
kto wie który z nich to prawda
na brzegu wije się mrok
pod kapturem jutra pustka
na molo jakaś pani sprzedaje
bilety do niepowrotności
głośno zachwala swój towar
na górze co ponad miastem
czasami zalśni śnieg
by później
zrodzić się kroplą na twe łzy
na wietrze zrodzone z drzew
opadają kolorowe sny
poduszki dla twoich łez
ty lekko wirując pomiędzy nimi
zamykasz oczy i śnisz
MASKA

*************


na ścianie wisi twarz
czarne oczodoły
patrzą ścianą
kolejna maska w życiu
na niebie ptaki
wypisują samotność
długością piór
ot popatrz
kobiety zrzucają je
wchodząc w wieczność
muzyka zapalała smyczki
na korytarzu gdzie samotność
zakrywała nagość wstydem istnienia
świece jedna po drugiej wypłakiwały
swoje oczy
z krzyku narodziła się nicość

poniedziałek, 14 maja 2018

DESZCZ

*************


stałaś w deszczu
nie płaczę to deszcz
powiedziałaś cicho
patrzyłem nic nie mówiąc
niełatwo przekroczyć próg
w oknie twoja twarz
nie poznałaś się
co się z tobą stało
niebieskooka dziewczyno
jakimi ścieżkami kroczyłaś
z mieczem pełnym
cudzej krwi
dlaczego wilkiem
chcesz być dla mnie
powiedz coś niebieskooka
odrzuć już miecz
zakończ tę walkę
popatrz dalej pada deszcz

JUDASZ
*************



Judasz przeliczył drobne
był bogaty nie musiał
brać tych pieniędzy

przechytrzył ich
niech myślą że to prawda
popatrzył na wzgórze
koniec epoki nadchodzi
otworzył drzwi na tyłach historii
przecisnął się przez nie ze sznurem

sobota, 12 maja 2018

NIE RANIĆ ŚWIATA NORMALNOŚCIĄ

*********************************************


dyplom schowałem na strychu u znajomych
takie czasy były ważny człowiek lubił moje drzwi
miały taki zielony kolor
ludzie mówili że to kolor nadziei
nie mógł zrozumieć
że ja byłem zwykłym człowiekiem
chciał mnie wyprosić
byłem przecież gościem
dla niego niechcianym
kolega z podwórka odwrócił wzrok
przestraszył się że nie lubię ważnych
a może że będę prosił
jego praca taka ważna
miał władzę
wakacje spędziłem
w miłym towarzystwie
album ze swymi opowieściami mam schowany
nikomu niepotrzebny
świat przecież taki inny
po co go ranić zwykłością

niedziela, 6 maja 2018

ROZSTANIE

*************


rozstania
kiedy nikt nie puka do drzwi
kiedy dobroć zabija
gdy inni mówią
nie ta to inna
samotność we dwoje
ty i flaszka
kiedy kieliszek niepotrzebnie
naprasza się w gości
gwintowana rozkosz
rozlewa się krzykiem
samotności
DRZWI DO WOLNOŚCI
********************************************


wtuleni w jeszcze jeden sen
jak w szklanej kuli
obejrzymy nasze niedoskonałości
każdym porankiem
rozświetlimy nasze twarze
otworzymy wszystkie drzwi dobra
nikt nie powie nam jak żyć
będziemy wreszcie wolni
ptakiem radości wyfrunie
nasz śmiech
wprost na łąki
jutro wejdzie w nasze progi
rozgości się na stałe
JEŚLI BYŁEM NIEMIŁY

***************************


I jeśli czasem byłem niemiły
Jak kamień który opada ze skał
Nie chciałem byś źle mnie zrozumiała
I na nic twoja zemsta 
Kiedy nie umiesz mi poradzić
Jak mam człowiekiem się stać
A kiedy patrzysz tam z góry
I ręce zaciskasz z radości że mi jest źle
Czyż nie po to wymyślono łzy
I jeśli twoje zdrady mają przeważać
Bądź wolna jak ptak na drucie
Ten ulubiony wątek z twego życia
A kiedy nadchodzi pora karmienia
Stworów które nocą pętają się u mych drzwi
Jakie kości rzucisz im na pożarcie

czwartek, 3 maja 2018


WOLNOŚĆ
*************



mój życiorys
jeszcze jedna kartka
zapełniona drobnym maczkiem
lat przeżytych w poszukiwaniu
młodość z pięścią w murze
nocne włóczęgi dworcowe drinki
świat nie musi być taki zły
gdzieś tam za rogiem jest wolność
czy to tylko teatr
na gesty na słowa
kłamstwa codzienne
dam radę ja mogę
i nadal za wysokie progi
w ciszy nieme pytania
ściana odpowiada
wzruszając ramionami
noc czeka na koniec
siedzę na ławce
księżyc krzyczy coś do mnie
odwracam się

PRZEGRANE GRY

  ktoś rzucił we mnie kamieniem widocznie nie lubił mojej inności z rany cieknie krew no musi polałem wódką może przyschnie odwrócił...